Clos des Fées
Clos des Fées
Pod koniec lat dziewięćdziesiątych Hervé Bizeul, znany paryski dziennikarz piszący o winach i zarazem sommelier postanowił odmienić swoje życie. Mając wielkie doświadczenie w opisywaniu win i ich degustacji, zapragnął tworzyć wina samemu. Najłatwiej było zacząć w regionie, który właśnie zaczynał się liczyć na winiarskiej mapie.
W Roussillon ziemia pod winnice była stosunkowo niedroga. Hervé Bizeul kupił około 8 hektarów, przy czym nie były to jak się wydawało działki zbyt atrakcyjne. Rozproszone w kilkunastu niewielkich parcelach, położonych wysoko na zboczach masywu Corbières, stare winnice były na ogół porzucone. Na niektórych z nich rosły jeszcze, zaniedbane, stare krzewy grenache. Odmiana ta, bardzo rozpowszechniona w południowej Francji i Hiszpanii, nie jest szczepem, z którego łatwo otrzymać dobre wina. Niezbyt wysoka kwasowość i podatność na utlenianie powoduje, że na ogół stosuje się ją do produkcji win kupażowanych, czyli tworzonych z kilku odmian winorośli. Ci producenci, którzy wytwarzają wina wyłącznie ze szczepu grenache obok umiejętności potrzebują trochę szczęścia. Choćby takiego jakie spotkało Hervé Bizeula, kiedy kupował swoje działki. Winne krzewy nie dość, że liczyły sobie niemal sto lat, to rosły w miejscu szczególnym. Wysokie, strome zbocza Corbières, atakowane często przez zimne górskie wiatry stworzyły nietypowy, chłodny jak na południe Francji mikroklimat. Poprzedni właściciele tej niewielkiej winnicy nazywali ją "małą Syberią". Dzięki względnie niskim temperaturom winogrona uzyskują tak potrzebną kwasowość, a ich powolne dojrzewanie sprzyja rozwijaniu złożonych i bogatych aromatów.